Narciarskie Trasy Biegowe "u Leśników"

Narciarskie Trasy Biegowe "u Leśników"

W Dolinie Czarnego Potoku na stokach Jaworzyny Krynickiej zlokalizowane są trasy narciarstwa biegowego „u Leśników”, przygotowane i utrzymywane przez Leśny Zakład Doświadczalny Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Trasy przygotowane są pomiędzy drogą na Izwór a dolną Stacją Kolejki Gondolowej:
zielona - o długości ok. 500 m - dla dzieci i uczących się chodzić lub biegać (oświetlona sztucznie)
żółta - o długości ok. 2400m – dla początkujących (oświetlona sztucznie)
niebieska - o długości ok. 2800 m - dla zaawansowanych oraz ekstremalna (nieoświetlona, dostępna tylko w dzień)


Trasy (razem ok. 6km) są naśnieżane, ratrakowane i poprowadzone zostały na stoku Jaworzyny po halach i terenach leśnych. Przy trasach znajduje się duży parking i dobrze wyposażona wypożyczalnia biegowego sprzętu narciarskiego. Poszczególne trasy zróżnicowane są pod kątem stopnia trudności. Co roku organizowane są tutaj otwarte zawody dla amatorów m. in. o Puchar Leśników Krynickich czy Puchar Rektora UR.
Zachęcamy wszystkich do zdrowego, aktywnego wypoczynku i podziwiania wspaniałych widoków okolic Jaworzyny Krynickiej.

Trasy są czynne codziennie w godzinach od 9:00 do 16:00.

Bliższe informacje na temat warunków panujących na trasach, zasad korzystania z tras oraz możliwości wypożyczenia sprzętu narciarskiego pod numerem telefonu: Marcin 502658061.
Przypominamy że nasze Narciarskie Trasy Biegowe "u Leśników" mają świadectwo homologacji wydane przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS – Fédération Internationale de Ski) ważne do 31.12.2020 r.

Zapraszamy!

W sezonie zimowym  2017/2018 organizujemy zawody narciarskie na Narciarskich Trasach Biegowych „u Leśników” w Dolinie Czarnego Potoku w Krynicy-Zdroju. W dniu 27 stycznia 2018 roku odbędą się zawody otwarte, dla amatorów . Zapraszamy wszystkich miłośników biegania na nartach w różnych kategoriach wiekowych. Szczegóły na naszej stronie
http://lzdkrynica.ur.krakow.pl/zawody2018
i facebooku www.facebook.com/ulesnikow/ 
Paweł Brzeziański

Łukasz Dziuban - Dalmacja Ultra Trail, czyli kawał roboty nikomu niepotrzebnej

Dalmacja Ultra Trail, czyli kawał roboty nikomu niepotrzebnej

Trzy, dwa, jeden! Start! Jest piątek godzina 15.00, normalni ludzie zaczynają tak uwielbiany i czczony weekend, a ja do roboty, zresztą nikomu niepotrzebnej… Jest do zrobienia biegiem i marszem 155 km w poziomie i ponad 6,5 km w pionie po dalmackich górach.
Zaczynamy bieg w Omiś, małym, urokliwym mieście, rządzonym niegdyś przez piratów. Biegnę z Katarzyną Szewczyk z tyłu stawki, a urocze stare miasto żegna nas oklaskami turystów i miejscowych. Docieramy do mostu na rzece Cetina, stawka mocno się rozciągnęła, a pierwsze „harty” są już po drugiej stronie rzeki. Biegnę według zasady „minuta na starcie, godzina na mecie”, nie forsuję tempa przez pierwsze kilometry, po to by utrzymać wolniejsze tempo, ale przez możliwie długi dystans. Podobnie robi Kasia i jak się później okazało to była dobra taktyka. Pierwsze podejście pokonuję bardzo spokojnie, wyprzedzając kilku „sprinterów”. Kilometry uciekają, a ja zastanawiam się jaki to będzie bieg? Dystans, przewyższenie, punkty odżywcze, jedzenie, picie. Wszystko to wiem, ale to tylko mała część tego, co może mnie zaskoczyć. Pozostają rzeczy, które ciężko przewidzieć. Kontuzje, przeciążenia nóg, problemy żołądkowe,  a może „klęknięcie psychy”? Co mnie zaskoczy, czy uda mi się dotrzeć do mety, a może „zmieli” mnie coś po drodze i to będzie ten bieg, którego po raz pierwszy nie ukończę. O zmroku docieram do okolic Splitu, a ciemność zaskakuje mnie kilka kilometrów przed ruinami starożytnego miasteczka Solin, przez które poprowadzono trasę. Towarzyszą mi piękne widoki na tętniące życiem portowe miasto Split. 
Kamienną ścieżką wdrapuję się na szczyt Mali Kozjak (631 m npm), mijam go jak „mały koźlak” i zanurzam się w  ciemności niemal niczym niezmąconej. Nie ma łuny bijącej od nadmorskich kurortów, knajpek i nadadriatyckich miast. Nie ma gwaru, turystów, kibiców. Nie ma też biegaczy, którzy są daleko przede mną i daleko za mną. Jest czterdziesty piąty kilometr, a ja zaczynam samotny bieg (jak się potem okazało) już do mety. W głębi lądu Chorwacja okazuje się zupełnie inną krainą od tej znanej mi plażowo-sielankowej strefy komfortu. Mijam niezliczone opustoszałe gospodarstwa i domy, niejednokrotnie z zawalonymi dachami, bez okien, gdzie wkradła się już roślinność. Noc potęguje moje doznania, wyobrażam sobie jak te domostwa funkcjonowały i zastanawiam się dlaczego teraz stoją opustoszałe. Trzęsienie ziemi, które nawiedziło Dalmację w latach 50 ubiegłego wieku? Wojna domowa z lat 90? A może po prostu czynnik ekonomiczny spowodował migrację ludzi w stronę turystycznego wybrzeża. Na myśl przychodzą mi Bieszczady z lat powojennych, tak właśnie musiały wyglądać bieszczadzkie wioski zaraz po wojnie, puste, ciche i smutne. Biegnę wzdłuż niezliczonych kamiennych murków, opuszczonych gajów oliwnych... Obrazy te świadczą o tym że człowiek próbował wydrzeć wszechobecnej i ekspansywnej makii śródziemnomorskiej choćby kawałek ziemi. Mijam kolejne punkty kontrolne, na których mogę się posilić i uzupełnić wodę oraz płyny w bidonach. Sery, salami, boczek, banany, chipsy i orzeszki ziemne. Taki zestaw serwuję sobie na niemal każdym z trzynastu punktów kontrolnych, oczywiście w umiarkowanych ilościach co by nie spowodować przedwczesnego, niekontrolowanego powrotu posiłku na zewnątrz. Z analizy trasy wynikało, że najtrudniejszy odcinek to 17 km fragment z najwyższą górą na trasie Umberto Girometta (890 m npm). 
Wysokość niepowalająca na pierwszy rzut oka, po chwili jednak uświadamiam sobie, że na tym biegu wysokość bezwzględna i względna to często to samo, a dwie godziny wcześniej fale morskie niemalże obmywały mi stopy. W dobrej formie pokonuję górę i zbiegam szlakiem do punktu Górnje Sitno na 72 km. Dalmackie ścieżki, które przemierzałem podobne są do tatrzańskich, kamieniste, miejscami trudne technicznie. Różnią się drobnym szczegółem, w Tatrach kamienie i głazy są poukładane, a w Dalmacji zazwyczaj nie. Ostre, ruchome kamienie nastręczają trochę problemów  i spowalniają tempo biegu. Pomimo tego o 3 w nocy melduję się na 85 km po 12 godzinach biegu. Dostaję przygotowany przed startem worek z moimi rzeczami, zmieniam jedynie buffkę i baterie w czołówce, posilam się rosołem, zamieniam kilka zdań z dwoma zawodnikami, którzy zdecydowali się na dłuższy odpoczynek i wyruszam w dalszą drogę już jako szósty zawodnik. W głowie układa się plan ukończenia tego biegu w okolicach 24   godzin, jak zakładałem po cichu przed startem. Zostaje 60 km, nogi dobrze współpracują, żołądek w porządku, głowa daje radę, więc dlaczego by nie! Kilka następnych godzin dłuży się w oczekiwaniu na wschód słońca, nogi zaczynają prowadzić protest włoski. Wykonują polecenia bardzo powoli i ostrożnie, tempo słabnie, wzrok zmęczony sztucznym światłem i wypatrywaniem taśm wyznaczających trasę biegu. O podbieganiu pod delikatne wzniesienie nie ma mowy. Kończyny dolne wyczuwają najmniejsze pochylenie terenu i automatycznie przechodzą do marszu. Wraz z pierwszymi promieniami słońca dostaję smsy od rodziny i znajomych: jesteś szósty, Kasia atakuje pozycję pierwszej kobiety! Napierasz gajowy! Nie wiem jak to się dzieje, że to zazwyczaj w momentach kryzysu przychodzi pomoc. Świadomość, że kilkaset kilometrów dalej jest Ktoś kto nie śpi, pamięta, śledzi wyniki cząstkowe i przede wszystkim trzyma kciuki pomaga przezwyciężyć swoje słabości, dodaje wiary i siły do dalszej walki. Wstaje nowy dzień, 110 km w nogach i jeszcze dwa szczyty i znowu zobaczę Adriatyk. Do mety pozostaje nieco ponad klasyczny maraton. Tylko albo aż... Nogi wysyłają niezbyt optymistyczne sygnały, że już może by tak skończyć tą robotę... ale głowa nie przyjmuje tego do wiadomości. Mówi się, że dystanse ultramaratońskie biega się nogami tylko do połowy, a później głową... Coś w tym jest! Dwadzieścia kolejnych kilometrów pokonuję spokojnym tempem, wspinając się na dwa ostatnie szczyty Gór Mosor, po czym melduję się w jedenastym punkcie kontrolnym, położonym nad brzegiem morza. Długi zbieg oraz rosnąca temperatura dają mocno się we znaki. Zaczynam odczuwać ból brzucha. Żołądek się buntuje i czuję jakbym połknął kamień. Pozostaje 24 km biegu wzdłuż wybrzeża z lekkimi podbiegami i ścieżkami nad urwistym brzegiem morza. Wiem, że nie będzie łatwo, że muszę pić aby uniknąć odwodnienia. Na punkcie dostrzegam piwo, pytam wolontariuszy czy można łyka… Pomaga! Brzuch zaczyna pracować na jako takim poziomie, piję również colę i porywam chleb z nutellą. Mam chwilowy wstręt do całonocnego menu. Pozdrawiam serdecznie wolontariuszy i lecę nadmorską promenadą w miejscowości Brela z dziwną lekkością jakbym dostał drugie biegowe życie. Nie przeszkadzał mi widok ludzi kąpiących się w morzu i odpoczywających w cieniu. W głowie miałem jeden cel: meta. I świadomość, że z każdym ruchem robię krok wprzód. Nigdy wcześniej nie odczuwałem takiej przyjemności biegu po chodniku jak teraz. Zazwyczaj unikam asfaltu/kostki brukowej i biegam w terenie. Ale po ponad 130 km pokonywania kamieni stojących, leżących, wywróconych, odwróconych, przewróconych, ostrych i tych gładkich, bruk był jak balsam dla stóp. Jednak trzy kilometry deptaka szybko się skończyło i znowu przywitała mnie kamieni kupa… Mozolnie pokonuję kolejne kilometry bardziej idąc niż biegnąc. Mijam jeszcze dwa punkty kontrolne, wmuszam w siebie izotonik, a przed sobą mam ostatnie 8 kilometrów.  Dostaję informację, że Kasia jest pierwsza na 131 km i niezagrożona zmierza do mety, powiększając przewagę. Myśl o tym, że Polka stanie na najwyższym stopniu podium dodaje mi siły i staram się biec już bardziej siłą woli niż mięśni. Widzę już panoramę Omiś i niebieski jęzor Cetiny wpadający do morza. Ostatnie kilka kilometrów zbiegu pokonuję jakbym dopiero co wyszedł na bieganie. Nie myślę o bólu, a moim organizmem rządzi euforia i endorfiny, które dzisiaj przedawkowałem. Mijam pierwsze domy, wbiegam na plaże, 100m, 50m, 10m… Meta, medal, gratulacje i kąpiel w nieco ciepłym Adriatyku. 
Jest godzina 15:09. Minęło ponad 24 godziny, plan wykonany, 6 miejsce open. Mówi się, że ukończenie biegu długodystansowego to taki kawał dobrej roboty, niepotrzebnej nikomu. Może i tak. Często staram sobie odpowiedzieć na pytanie po co to robię? Do czego to mi jest potrzebne? Wtedy nasuwa mi się analogia do życia, w którym często miewamy kryzysy i upadki dokładnie jak podczas wielogodzinnego biegu. Warto wtedy mieć świadomość, że żaden dołek nie trwa wiecznie i że stać nas na więcej niż się domyślamy.
Dziękuję bardzo za wsparcie duchowe, mentalne i materialne Klubowi Biegających Leśników, Nadleśnictwu Ustrzyki Dolne oraz wszystkim tym, którzy dopingowali całą noc i tym co trzymali kciuki przez sen.
Tekst: Łukasz Dziuban

III Leśny Bieg Targowy - wyniki i zdjęcia

W "III Leśnym Biegu Targowym" 8 września 2017 r. udział wzięło 28 biegaczy. 
Najszybszy okazał się Piotr Burdka z KP PSP Brzeziny, który z czasem 16:56 zwyciężył w klasyfikacji generalnej.
Wśród kobiet najszybciej pobiegła Monika Glonek-Sikora z klubu LKS Koluszki przybiegając na metę w czasie 21:17.
W kategorii leśników zwyciężyli Małgorzata Sławska z SGGW w Warszawie oraz Piotr Król z RDLP w Katowicach.
Oficjalna klasyfikacja generalna przedstawia się następująco:

Poniżej przedstawiamy również krótką fotorelację:

















XIII "Bieg Katorżnika" 12 sierpnia 2017 r.

"Katuje, upadla i miesza z błotem", dwie drużyny leśników już po raz piąty postanowiły sprawdzić ile prawdy jest w tym haśle reklamującym słynny "Bieg Katorżnika".
Drużyna Klubu Biegających Leśników zajęła w tym roku rekordowo wysokie 4 miejsce, ocierając się o podium i ustępując jedynie trzem drużynom zawodowych żołnierzy z "15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej", "Jednostki Wojskowej Komandosów z Lublińca" oraz "Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych z Poznania". Druga z leśnych drużyn zajęła również bardzo wysokie 12 miejsce na 50 sklasyfikowanych pełnych czteroosobowych drużyn.
Trasa "XIII Biegu Katorżnika" przeprowadzona przez lasy Nadleśnictwa Lubliniec i przygotowana przez Wojskowy Klub Biegacza "Meta" z Lublińca, miała około 13 kilometrów. Najszybszy z zawodników startujących o godzinie 13:00 w "Galernik Team" ukończył ją w 2 godziny i 27 minut. Najszybszy z leśników Dominik Jagieła z Nadleśnictwa Dukla (RDLP w Krośnie) dobiegł na metę jako piąty z czasem 2:38:01, drugi z leśników Paweł Dzięgielowski z Nadleśnictwa Rybnik (RDLP w Katowicach) dotarł cztery minuty później z czasem 2:42:35. Trzeci był Piotr Król z RDLP w Katowicach z czasem 03:10:12, czwarty Adam Grzesiński z Nadleśnictwa Strzelce Opolskie (RDLP w Katowicach) z czasem 03:11:39.
Dominik Jagieła - Nadleśnictwo Dukla (RDLP w Krośnie)
Paweł Dzięgielowski - Nadleśnictwo Rybnik (RDLP w Katowicach)
Piotr Król - RDLP w Katowicach
Adam Grzesiński - Nadleśnictwo Strzelce Opolskie (RDLP w Katowicach)

Wyniki leśnych drużyn z roku na rok są coraz lepsze, w przyszłym roku znowu powalczymy o podium!

Pełne wyniki indywidualne:
Drużynowe:

III BIEG W NATURZE NADLEŚNICTWA WOŁÓW

III BIEG W NATURZE NADLEŚNICTWA WOŁÓW
Termin: 30.09.2017 r., godz. 11.00.
Dystans: 15 km, trasa nie posiada atestu PZLA.
Limit uczestników: 200 osób
Miejsce startu i biuro zawodów znajdować się będzie na terenie Szkółki Leśnej Tarchalice (51°20′55″N 16°29′17″E )
Organizatorzy: Nadleśnictwo Wołów, Stowarzyszenie Wołów Biega.
Współpraca: Stowarzyszenie Klub Biegających Leśników, Gmina Wołów, Zakład Karny w Wołowie, Zespół Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych „Wiosna” w Krzydlinie Małej, Stowarzyszenie Mieszkańców Krzydliny Wielkiej „Kreda”.

Trasa biegu o długości 15 km wiedzie w większości szutrowymi drogami leśnymi i drogą asfaltową z Domaszkowa do Krzydliny Wielkiej. Pętla przebiega w sąsiedztwie wybudowanego w 2015 r. polderu przeciwpowodziowego „Domaszków-Tarchalice”, dzięki któremu odtworzono naturalną retencję przeciwpowodziową doliny rzeki Odry. Przedsięwzięcie polegało na odsunięciu wału przeciwpowodziowego od brzegu rzeki. Nowy wał o długości ponad 6 km pozwolił odzyskać prawie 600 ha dla retencji dolinowej. Obecnie zakładana zdolność retencyjna obiektu wynosi aż 12 milionów metrów sześciennych wody! Teren ten to obszar administrowany przez Nadleśnictwo Wołów, zajmowany przez siedliska leśne charakterystyczne dla terenów nizinnych, głównie lasy łęgowe, a także starorzecza łąki i bagna w obszarze Natura 2000 „Łęgi Odrzańskie”.

Start i meta biegu zlokalizowane są na terenie Szkółki Leśnej Tarchalice. Wieś Tarchalice znana jest z największych starożytnych ośrodków metalurgii żelaza w Europie. Archeolodzy odnaleźli tu ślady istniejącej osady hutników celtyckich i osadników związanych z kulturą przeworską, a także pozostałości blisko setki dymarek oraz duże ilości żużli rozrzuconych po okolicy, których pochodzenie datuje się na II-III wiek n.e.

Zgłoszenia elektroniczne przyjmowane będą do północy 27 września 2017 r. lub do czasu osiągnięcia limitu uczestników, który wynosi 200 osób. W przypadku wolnych miejsc, zgłoszenia przyjmowane będą również w biurze zawodów w dniu 30 września 2017 r. w godz. 8.00–10.30. Opłata startowa w dniu zawodów wynosi 50 zł.

Klasyfikacje prowadzone będą w następujących kategoriach:
- generalna kobiet i mężczyzn (open K i M)
- generalna kobiet i mężczyzn pracowników Lasów Państwowych (KL i ML)
- K i M – ur. 2001 - 1988 (K i M 16-29 lat)
- K i M – ur. 1987 - 1978 (K i M 30-39 lat)
- K i M – ur. 1977 - 1968 ( K i M 40-49 lat)
- K i M – ur. 1967 - 1958 ( K 50+ lat i starsze i M 50-59 lat)
- M  – ur. 1957 i starsi (M 60+ lat i starsi)

Nagrody

Dla pierwszych trzech osób w klasyfikacjach generalnych (open K i M) przewidziane są puchary oraz nagrody rzeczowe. Dla pierwszych trzech osób w poszczególnych kategoriach wiekowych przewidziane są pamiątkowe statuetki. Dla pierwszych trzech osób w poszczególnych kategoriach pracowników Lasów Państwowych przewidziane są pamiątkowe statuetki oraz nagrody rzeczowe.

Wierzchosławickie Leśne Biegi z „Regattą” Leśna Dziesiątka z „Kserkomem”, dodatkowa klasyfikacja pracowników Lasów Państwowych 15 Sierpień 2017 r.

Wierzchosławickie Leśne Biegi z „Regattą” Leśna Dziesiątka z „Kserkomem”, dodatkowa klasyfikacja pracowników Lasów Państwowych - 15 Sierpień 2017 r.


Miejsce: Wierzchosławice/koło TarnowaStart i meta - Polana Startowa Parking „grillowisko” przy ścieżce przyrodniczo-leśnej należącej do Lasów Wierzchosławickich w okolicy Dwudniaków. Ścisła informacja na www.kepasportbiegi.pl w zakładce /jak trafić / Biuro zawodów czynne w dniu zawodów 15 sierpnia 2017 r w godz 8:30 do 10:30 w namiotach na polanie startowej.

Długości tras, opis
Leśny Półmaraton - dystans 21, 098 m
Leśna Dziesiątka - dystans 10 km (dodatkowa klasyfikacja pracowników Lasów Państwowych)
Leśny Marsz Nordic Walking - dystans 5km z przeszkodami

Trasa biegów oraz marszu NW biegnie w pięknych terenach Nadleśnictwa w Dąbrowie Tarnowskiej, które gospodaruje lasami Wierzchosławickimi.

Pracujący tam leśnicy od dawna obserwują spore zainteresowanie tym wyjątkowo urokliwym miejscem. Szukają tu wytchnienia przede wszystkim tarnowianie, ale nie brakuje także przybyszy z odległych miast i stron. Znaleźli tu też przystań tarnowscy biegacze oraz amatorzy kijów NW ,dla których wijące się dziesiątkami kilometrów trasy sprzyjają kształtowaniu formy przed zbliżającymi się zawodami. Spragnionych relaksu wśród lasów przyciągają malownicze śródleśne stawy hodowlane rybne z bardzo ciekawymi gatunkami ptaków. Stąd zrealizowany został projekt zbudowania tu ścieżki przyrodniczoleśnej, która spełnia przede wszystkim- prócz rekreacyjnej- także funkcję dydaktyczną. Reasumując, stworzono tu idealne warunki do organizacji tego typu zawodów, a przy ogromnej pomocy gospodarzy obiektów jakimi są Nadleśnictwo Dąbrowa Tarnowska w 2015 r powstał pomysł zorganizowania Wierzchosławickiego Leśnego Półmaratonu oraz biegu masowego na dystansie 5km.
W 2017 roku ze względu na propozycje uczestników przedłużamy dystans z 5km na 10km oraz wprowadzamy marsz terenowy Nordic Walking w ramach 2 Amatorskiej Ogólnopolskiej Ligi Mistrzów Nordic Walking 2017 gdzie organizatorem tej ligi jest Polskie Stowarzyszenie Nordic Walking (www.psnw.pl) .

Zgłoszenie uczestnictwa (rejestracja) i opłata startowa
1. Zapisy do biegu dostępne na stronie stronie www.kepasport.pl
Pomiar czasu przeprowadzi firma Kępa Sport
2. Opłaty Startowe:
BIEGI
• 35 zł do dnia 30 kwiecień 2017 (przelew – płatności on-line)
• 45 zł do dnia 15 lipca 2017 (przelew – płatności on-line)
• 50 zł do dnia 10 sierpień 2017 (przelew – płatności on-line)
• 60 zł w dniu zawodów w biurze imprezy

III Leśny Bieg Targowy

8 września 2017 (piątek), podczas Targów Leśnych w Rogowie, zapraszamy na III Leśny Bieg Targowy, organizowany przez SGGW Leśny Zakład Doświadczalny oraz Klub Biegających Leśników.

PROGRAM III Leśnego Biegu Targowego:
godz. 10:00-12:00 – zapisy i weryfikacja zawodników;
godz. 10:00-14:30 – depozyt;
godz. 12:00 – przygotowanie to startu;
godz. 12:00 – start zawodów;
godz. 13:00 – ogłoszenie wyników, zwycięzców, dekoracja zwycięzców w klasyfikacji generalnej i w poszczególnych kategoriach;
godz. 13:30-14:00 – konkurs z nagrodami rzeczowymi dla Uczestników (za okazaniem nr
startowego) oraz zakończenie i podsumowanie „III Leśnego Biegu Targowego”.

Zgłoszenia udziału można będzie dokonać w terminie od 1 czerwca do 1 września 2017 r. poprzez wypełnienie elektronicznego formularza zgłoszeniowego.

Zwolnieni z opłaty startowej (za okazaniem ważnego dokumentu / legitymacji):
• leśnicy, pracownicy leśnych zakładów doświadczalnych i parków narodowych,
• pracownicy wydziałów leśnych, techników leśnych,
• studenci leśnictwa, uczniowie techników leśnych,
• członkowie Klubu Biegających Leśników (z opłaconą składką roczną),
• osoby w wieku 70 lat i starsze.

Kontakt do Organizatorów:
46 / 874 83 74 – Sekretariat Biura Zawodów.
e-mail: klubbiegajacychlesnikow@gmail.com; cepl@wl.sggw.pl

Pełny REGULAMIN

Zapraszamy także na strony internetowe Współorganizatorów i Partnerów:
SGGW Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Rogowie
Międzynarodowych Targów Leśnych
DRWAL
Echa Leśne
Lasu Polskiego
Nowej Gazety Leśnej